Kiedy rodzic przeprasza
Od naszych dzieci wymagamy przepraszania. Potrafimy być konsekwentni, stać i czekać tak długo, aż malec zdecyduje się wyznać swoją skruchę. To dla jego dobra — wiadomo. Ale gdyby spojrzeć na tę sprawę z innego punktu widzenia, czy sami również potrafimy przyznać się do winy? A może po prostu nie warto tego robić?

Nie wszyscy uważają, że przepraszanie dziecka jest czymś dobrym. Niektórzy po prostu sami nie wiedzą, jak ten temat „ugryźć”, inni kategorycznie twierdzą, że „oni przepraszać nie będą”. Dlaczego? Oto najczęściej wymieniane powody, zebrane z różnych for:
„Przepraszanie wydaje mi się złamaniem autorytetu. Mój tata zawsze mówił: „To ty jesteś od przepraszania, nie ja” i zawsze czułem do niego szacunek. Czułem, że nade mną góruje, że muszę być mu posłuszny. I moje dziecko też tak powinno czuć.”
„Wydaje mi się, że przepraszanie dziecka ściąga nas z piedestału. Już nie jestem mamą, której trzeba zawsze słuchać, ale mamą, która robi błędy. A skoro robi błędy, to może nie zawsze trzeba jej słuchać?”
„Obawiam się, że jeśli zacznę przepraszać moje dziecko, ono szybko to wykorzysta. Zacznie mówić: „Nie, to ty mnie przeproś” albo będzie mniej posłuszne, kiedy zobaczy, jak się przed nim kajam. Więcej z tego problemów, niż korzyści.”
Obawiamy się przede wszystkim tego, że stracimy władzę, autorytet, że dziecko zacznie wykorzystywać naszą umiejętność przyznania się do winy i przeproszenia. Wszystkiego tego boimy się zupełnie… bezpodstawnie.
Kim jesteś, gdy przepraszasz?
Przepraszanie dzieci nie jest równoznaczne z utratą pozycji „wszechmogącego” rodzica. Wręcz przeciwnie. Dlaczego?



„Czarodziejski flet” tylko w kinach od 21 kwietnia"/>
“Bujda” polski thriller młodzieżowy"/>
http://bit.ly/1yvjpu3 SPRAWDZ ILE BĘDZIESZ MIAŁA DZIECI