Wszyscy wtrącają się do wychowania mojego dziecka!

Wszyscy wtrącają się do wychowania mojego dziecka!

by -

Kobi­ety w ciąży są przy­go­towane na to, że będą słysza­ły całe mnóst­wo rad na tem­at wychowa­nia swo­jego dziec­ka. Zagryza­my więc usta słysząc uwa­gi o zim­nych stóp­kach lub zbyt grubym ubranku, przykry­wa­niu kocykiem lub nie, nosze­niu i podawa­niu nowoś­ci w diecie. Liczymy na to, że w końcu prze­cież minie okres niemowlęct­wa, a wraz z nim skończy się również era „zło­tych rad”. Może jed­nak okazać się, że im nasza pociecha jest starsza… tym sytu­ac­ja się pog­a­rsza. Jak reagować, gdy mama zakazu­je, tata pozwala, a swo­je trzy grosze wtrą­ca jeszcze… bab­cia?


Trud­no mówić o wtrą­ca­niu się w wychowanie, kiedy inne zdanie w tej kwestii ma tata dziec­ka.  Obo­je macie prze­cież pełne pra­wo do postępowa­nia tak, jak uważa­cie za słuszne, jed­nak dla dobra samego zain­tere­sowanego, warto ustal­ić listę najważniejszych zasad – tego robić nie wol­no, na to się zgadza­my. Do szczegółowych ustaleń potrzeb­ne wam będą kom­pro­misy. Jeśli ty jesteś prze­ci­w­na słod­koś­ciom w diecie dziec­ka, a ojciec dziec­ka próbu­je je cza­sem „prze­my­cić” („Prze­sadza­sz, prze­cież ma pra­wo do czegoś dobrego!”), ustal­cie zło­ty środek i trzy­ma­j­cie się go. Dziecko może otrzy­mać coś słod­kiego, ale tylko po głównym posiłku, w ramach deseru. Niech lista zasad nie będzie zbyt dłu­ga – w prze­ci­wnym razie niezwyk­le trud­no będzie wam o wszys­tkim pamię­tać. Ustal­cie wspól­ny front w kilku najważniejszych, do tej pory spornych kwes­t­i­ach – dla malucha będzie to waż­na infor­ma­c­ja, że od niek­tórych zasad nie ma odstępst­wa, a wam oszczędzi to niepotrzeb­nych sporów.

Bab­cia jest od rozpieszcza­nia
Zupełnie inaczej jest w przy­pad­ku, gdy sporne opinie na tem­at wychowa­nia mal­ca macie wy – rodz­ice oraz dzi­ad­kowie dziec­ka. Powszech­na opinia głosi, że od wychowa­nia dziec­ka są rodz­ice, od rozpieszcza­nia  — dzi­ad­kowie. Czy jed­nak zasa­da ta jest słusz­na w każdym przy­pad­ku?

Jeśli malec spo­ty­ka się z bab­cią i dzi­ad­kiem okazjon­alne, oczeki­wanie, że stęsknieni dzi­ad­kowie będą dzi­ałać według waszych zasad, jest trochę… na wyrost. Nat­u­ralne jest, że sko­ro nie widzieli wnu­ka lub wnucz­ki od dwóch tygod­ni, z przy­jem­noś­cią ominą domowe zasady, poczęs­tu­ją czeko­ladą przed obi­a­dem, poz­wolą zas­nąć na rękach i ogól­nie zro­bią wszys­tko zupełnie inaczej, niż wy. I nie ma w tym niczego złego. Jeśli obaw­iasz się, że two­ja pociecha po tak spęd­zonym dniu u bab­ci i dzi­ad­ka zmieni się w dia­beł­ka – spoko­jnie, to małe praw­dopodobieńst­wo. Dzieci bard­zo szy­bko czu­ją, co wol­no w jed­nym miejs­cu, a co nie „przeszło­by” w drugim (dlat­ego też maluchy zachowu­ją się inaczej w przed­szkolu i w domu). Możesz być pew­na, że nawet, jeśli bab­cia z dzi­ad­kiem zafun­du­ją mu dzień rozpieszcza­nia, nie zru­jnu­je to wszys­tkiego, o co staral­iś­cie się z tatą dziec­ka.

Zupełnie inaczej jest w przy­pad­ku, gdy bab­cia opieku­je się waszym dzieck­iem na co dzień lub mieszka­cie z teś­ci­a­mi albo rodzi­ca­mi. Tutaj częste „rozpieszczanie” to już wychowanie – i to nie takie, jakiego prag­niecie. Co zro­bić w takiej sytu­acji?

  • Po pier­wsze – roz­mowa

Spoko­j­na, bez ner­wów i wyrzutów – one nigdy nie doprowadza­ją do rozwiąza­nia sytu­acji. Wytłu­macz bab­ci, że two­je dziecko nie może mieć tak dużego dyso­nan­su między dwoma sty­la­mi wychowaw­czy­mi. Jeśli kwest­ią sporną jest na przykład dawanie słody­czy – udaj się z pociechą do stom­a­tolo­ga i zabierz bab­cię ze sobą.  Kiedy spec­jal­ista wytłu­maczy jej, w jaki sposób słody­cze dzi­ała­ją na zęby i dlaczego szkodz­ią malu­chowi, bab­cia z pewnoś­cią potrak­tu­je to poważniej, niż two­je słowa (dzi­ała tu siła auto­ry­te­tu).

Pod­czas roz­mowy staraj się unikać pod­kreśla­nia, że mama lub teś­ciowa robi źle. Zami­ast tego, skup się na dziecku i wpły­wie takich, a nie innych zachowań na jego psy­chikę i zdrowie. Takie przed­staw­ie­nie sprawy zwięk­sza szanse na odniesie­nie sukce­su.

  • Po drugie – ostrzeże­nie

Roz­maw­ial­iś­cie już mnóst­wo razy i nic to nie daje? Czas na poważniejsze uję­cie sprawy. Wytłu­macz bab­ci lub dzi­ad­kowi, że to ty jesteś matką i masz więk­sze pra­wo decy­dowa­nia w pewnych kwes­t­i­ach – bez kom­pro­misów. Zapowiedz, że jeśli pewne rzeczy się nie zmienią, będziesz musi­ała poszukać innej opiekun­ki na czas two­jej pra­cy lub ograniczysz spędzanie wspólne spędzanie cza­su wnuczka/-i z dzi­ad­ka­mi. To bard­zo trud­ny krok – ale jeśli bard­zo przeszkadza­ją ci style wychowaw­cze mamy lub teś­ciowej, nie ma innego rozwiąza­nia.

KTO TU JEST RODZICEM?

Kiedy dziecko wchodzi już w wiek kilku lat, ustal­e­nie pewnych zasad musi być jasne i pre­cyzyjne – w prze­ci­wnym przy­pad­ku trud­noś­ci wychowaw­cze są na wyciąg­nię­cie ręki. Dlat­ego pozbądź się wyrzutów sum­ienia związanych ze swoi­mi wyma­gani­a­mi – to prze­cież ty jesteś najważniejszą osobą, która ma wpływ na to, jakim człowiekiem będzie two­je dziecko.

2 KOMENTARZE

  1. Jestem mamą 4‑letniego syna i 10-mies syna, mieszkamy nieste­ty z rodzi­ca­mi męża, teś­ciowa od początku lekce­ważyła mnie jako matke, potrafiła rano wejść do nas do poko­ju i zabrać śpiącego obok mnie na łóżku noworod­ka. Im dziecko starsze było sytu­ac­ja się nie popraw­iała, zabier­ała dziecko, posadz­iła u siebie na dywanie i wychodz­iła zostaw­iła niemowlę jak upośled­zone samo. Od maleńkiego pozwalała mu na wszys­tko, baw­ić się zapałka­mi, szk­lany­mi rzecza­mi, grze­ba­nia w tore­bce, tele­fonem i wszys­tkim na co tylko miał ochotę a czego ja mu zabra­ni­ałam. Zwracałam jej uwagę ale i tak robiła swo­je dając mi do zrozu­mienia że ma to gdzieś. Mąż ostrzej z nią roz­maw­iał o tym lecz też bez efek­tu. Ter­az dziecko ma 4 lata i wrza­sk­iem, spaz­ma­mi i płaczem reagu­je na zakazy, potrafi cza­sem takie sce­ny urządzać kilka­naś­cie razy dzi­en­nie, wów­czas kochani dzi­ad­kowie nie pyta­jąc co się dzieje posądza­ją nas o bicie dziec­ka. Ta sytu­ac­ja ciąg­nie się i jest już dla mnie nie dozniesienia, naras­ta we mnie poczu­cie winy i nien­aw­iść do teś­ciów. zauważyłam też że jak maluch nie ma kon­tak­tu z nimi to jest dużo spoko­jniejszy. Co mam zro­bić w takiej sytu­acji, pracu­je tylko mąż i jest nam ciężko. Dużo mogłabym to opisy­wać. Może ktoś coś poradz­ić?

  2. Jedy­na rada jest ograniczyć kon­takt dziec­ka z dzi­ad­ka­mi. Moze powin­nas wro­cic do pra­cy i cos wyna­jac, inaczej ryzyku­jesz zdrowiem emocjon­al­nym dziec­ka.

Dodaj komentarz